Pokazywanie postów oznaczonych etykietą portalGórski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą portalGórski. Pokaż wszystkie posty

12 czerwca 2018

Korona Gór Polski z dziećmi - Góry Stołowe - Szczeliniec Wielki 919 m n.p.m.


Nie trzeba było długo czekać, by chęć "zdobycia" Korony Gór Polski przywiodła nas w Góry Stołowe. Zdobycia piszę w cudzysłowie bowiem wiadomo, że nie wszystkie szczyty póki co z chłopakami uda nam się zdobyć, bo o nich tu chodzi a nie o nas. Zresztą... mają na to całe życie! Ja na przykład po raz pierwszy na Rysy weszłam dokładnie w moje 18 urodziny.

Zatem jesteśmy... Góry Stołowe. Nasze ukochane! Nasze magiczne, zaczarowane, swojskie. W żadnych innych nie czujemy się chyba lepiej, ani bardziej komfortowo. Z resztą o tym uczuciu rozpisuje się często i gęsto. Polecam dwa artykuły do poczytania: Góry Stołowe najpiękniejsze szlaki po polskiej i czeskiej stronie oraz Góry Stołowe na weekend - top pięć atrakcji. Nie wspomnę ile razy o Pasterce, Szczelińcu, Błędnych czy Czeskich Skalnych Miastach było na blogu...

Tym razem, mimo że jesteśmy tu raz enty... to pierwsze nasze takie wyjście. Wojtek z Beniem, ja z Heniem na piersi. Plan jest taki by iść, dokąd puszcza. A właściwie dokąd puści nas młodzież. W plecaku bez zmian szereg udogodnień dla bobasa: przewijak, pieluchy, mleko, butelki, wrzątek i cieplejsze ubrania. 

Ruszamy żółtym szlakiem spod parkingu w wiosce na końcu świata - a może i dalej - w Pasterce. W odróżnieniu od Karłowa połowę podejścia tworzą naturalne schody, to jest liczne kamienie, głazy, skały oraz korzenie. Mniej więcej w połowie podejścia szlaki się łączą i wspólnie już biegną do schroniska na Szczelińcu zwanego niegdyś Szwajcarką. Na tarasach widokowych tłumy i nic dziwnego. Będąc tu pierwszy raz liczne tarasy i platformy aż zapraszają do spędzenia chwili. My nie chcemy tracić czasu - tempo dyktują chłopcy, a Ci przysposobieni są do dalszej drogi. Kupujemy zatem bilety wstępu do Parku Narodowego Gór Stołowych (10 złotych) i pogrążamy się w magicznej krainie...

Szlak prowadzi między piaskowcami, które miejscami przyjmują finezyjne kształty. Mnóstwo tu wąskich przejść, licznych zakrętów, pionowych urwisk kilkudziesięciometrowych. Są miejsca, gdzie śnieg zalega cały rok i mimo temperatury bliskiej 30 stopni tu panuje wieczny chłód, a z ust leci para. Labirynty skalne, wąskie przesmyki działają na wyobraźnię. Chłopcy akurat śpią w najlepsze ale za kilka lat pewnie będą cisnąć się w każdą, najdrobniejszą nawet szczelinę. 

W dwóch miejscach musimy przechodzić z młodymi na kolanach, bo nie jesteśmy w stanie zmieścić się z nimi na piersi. Fragment ten już przy końcu szlaku można również obejść bokiem. Na sam koniec czekają nas jeszcze dwa wspaniałe tarasy widokowe z widokiem na Karłów.

Schodzimy czerwonym szlakiem po słynnych schodach - ruch jest tu jednokierunkowy. Po 1,5 godziny lądujemy w Karłowie, skąd niebieskim szlakiem biegnącym do Pasterki - mniej więcej po poziomicy - stąd drogę tą już patentowaliśmy przy okazji Zimowego Półmaratonu Gór Stołowych .

Całość wycieczki to łącznie 1,55h, 188 metrów podejścia i 4,40 kilometra. Wrażeń natomiast co niemiara!

Trekking kończymy w zaprzyjaźnionej Pasterce, a dokładnie PasterKrowie.

Platformy widokowe Szczelińca

Startujemy na parkingu w Pasterce

Żółty szlak od Pasterki i naturalne schody

Podchodząc warto spojrzeć za siebie - zobaczymy tam przy dobrej pogodzie Śnieżkę od czeskiej strony.

Schody, schody - dużo schodów! A dokładnie 665!

Broumovskie Steny - cudowna alternatywa dla zatłoczonych Gór Stołowych.

Na szczycie Szczelińca Wielkiego - lub jak kto woli na (przy) tronie Liczyrzepy.

Piaskowcowe formy

Najbardziej fotogeniczne schody Szczelińca.

Dla tych z kiepską orientacją w terenie - poprowadzą was kładki, schody i łańcuchy

Małpolud

Ciemno i zimno - chłopcy śpią jak zaklęci w takich warunkach

Hejszowina i jeden z najbardziej znanych okapów - Jan Sebastian Dach

Skalne labirynty 
Park Narodowy Gór Stołowych


3 stycznia 2018

w krainie hashtagów

O trwogo!
Rok 2017 minął tak szybko!
Tyle się działo, a na blogu cisza. Cisza absolutna. Pierwsza taka luka od wielu lat prowadzenia bloga. Nadrabiał co nieco instagram.
Jak to możliwe?
Zdaje się, że kwintesencją poprzedniego roku i odpowiedzią na to pytanie jest chmura, którą sprezentował mi facebook.



Pochłonęła mnie praca, realizacja pasji oraz co najważniejsze... los postawił przed nami największe wyzwanie! Rozpoczęliśmy przygodę życia, wybraliśmy się w najdłuższą podróż - macierzyństwo. Na świecie pojawili się bracia Henio i Benio. Wcześniaki z 30 tygodnia, którzy od pierwszych chwil przewrócili nasz świat do góry nogami. Świat, światopogląd i priorytety.

Poznacie ich wcześniej czy później :)

Cisza na blogu oznaczała również (jak już wspomniałam) pracę, pracę, pracę. A że praca ta ściśle związana była z pisaniem, zabrakło w końcu czasu i weny by skrobnąć tu słów kilka.

Przez ten czas współpracowałam m.in.  z 8a Academy, Portalem Górskim oraz NPM Magazyn Turystyki Górskiej. Poznałam wielu wspaniałych, pełnych pasji ludzi. W autorskiej rubryce "Widziane z gór"w NPMie miałam okazję rozmawiać z Wielkimi świata gór: m.in. Lynn Hill, Carlosem Carsolio, Marcinem Yetim Tomaszewskim, Tamarą Lunger, Alim Sadparą... Przekonałam się po raz kolejny, że ludzie którzy dokonali czegoś w życiu są stonowani, spokojni i podchodzą do swoich osiągnięć z ogromnym dystansem i pokorą. Bije od nich mądrość i spokój, mimo iż ja przed każdą z tych rozmów byłam rozdygotana z nerwów.

W Portalu Górskim dzieliłam się poprzez artykuły swoją pasją i wiedzą, prowadziłam m.in. updejty dotyczące wyprawy na Nanga Parbat, gdzie zimą, 26 lutego 2016 roku na szczycie stanęli Alex Txikon, Simone Moro i Muhammad Ali. Poznałam ludzi pełnych pasji pracujących w redakcji motywujących mnie do działania, miałam okazję zrecenzować kilka arcyciekawych książek nim na dobre ukazały się w sprzedaży.

8a Academy to natomiast prócz pisania wiele wyzwań, m.in. aktorskich :) W ogólnopolskiej akcji "Nie Śmieć Gościu" prócz filmiku kręconego na skałach Jury Krakowsko-Częstochowskiej już z brzuchem dostałam do napisania tekst o... zaśmiecaniu szlaków - chusteczkami higienicznymi, odchodami i... zużytymi podpaskami i tamponami. Myślałam kilka dni jak ugryźć temat, ale słowa, zdania i cała opowieść w końcu same do mnie przyszły. Zupełnie niespodziewanie :) 

Zeszły rok to również wspaniała przygoda w teamie supportującym Piotra Hercoga. Herciego nie trzeba chyba przedstawiać - jest czołowym biegaczem ultra, wspaniałym sportowcem i cudownym człowiekiem! Współpraca w teamie otworzyła wiele drzwi, sprawiła, że poznałam wiele ciekawych osób. I mimo, że ominęły mnie tegoroczne wyjazdy m.in. Patagonia, Nepal czy Maroko za sprawą zdjęć czy opowieści czuję się jakbym tam była. W sumie był tam Kanion, więc jakby połowa mnie ;)

Zatem... 2017 minął, 2018 niepostrzeżenie zawitał. Niech będzie dobry, niech przyniesie wszystkim szczęście, spokój, spełnienie i zdrowie, bo ono jest najważniejsze.

Do zczytania!