Pokazywanie postów oznaczonych etykietą home. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą home. Pokaż wszystkie posty

11 września 2015

Himalaje, Karakorum. Obrazki i głosy z gór - wyjątkowa wystawa Bogdana Jankowskiego

Od pierwszych dni września w głównej filii Miejskiej Biblioteki Publicznej w Dąbrowie Górniczej można zobaczyć wyjątkową wystawę - wystawę fotogramów, autorstwa Bogdana Jankowskiego – himalaisty i radiowca, uczestnika wielu wypraw w najwyższe góry świata, który podczas zdobywania Himalajów i Karakorum odpowiadał za łączność radiową pomiędzy bazą a zespołami wysokogórskimi.

Wystawie towarzyszą nagrania głosów zarejestrowanych podczas rozmów baza- obozy wysokie.

Wystawa „Himalaje, Karakorum. Obrazki i głosy z gór”, powstała z okazji jubileuszu Polskiego Związku Alpinizmu. Zjeździła już pół Polski, aż w końcu dotarła do Dąbrowy Górniczej wprost spod tatrzańskich szczytów, skąd zabierałyśmy ją w piątek z Gabi.

Autor starał się pokazać na zdjęciach piękno gór wysokich, ale też cząstkę historii polskiego alpinizmu. Towarzyszące zdjęciom autentyczne nagrania dźwiękowe pozwalają wczuć się w atmosferę wypraw, posłuchać odgłosów karawany, modłów buddyjskich mnichów, relacji ze szczytów, z wydarzeń wesołych i dramatycznych, głosów nieżyjących już ludzi gór…






Bogdan Jankowski

Rocznik 1938, dr inż. Elektronik, prac. Nauk. Politechniki Wrocławskiej, taternik, instruktor alpinizmu. Wspina się od 1959 r., najpierw w Tatrach (5 nowych dróg), później w Alpach, Pamiro-Ałaju (5 dziewiczych szczytów) i Pamirze. W latach 1969-2003 uczestnik 9 wypraw w góry wysokie, m.in. Kierowanych przez Andrzeja Zawadę. Brał udział m.in. W ekspedycji, podczas której Polacy dokonali pierwszego wejścia na Kunyang Chish (7852 m) w 1971 r. I w tej z roku 1980 r., podczas której Polacy, jako pierwsi na świecie, zdobyli Everest (8848 m) zimą.

Był członkiem zarządu PZA (1977-92), a w kadencji 1995-98 jego wiceprezesem. Był także prezesem KW we Wrocławiu (1974-80) i przez wiele kadencji członkiem jego zarządu. Jako licencjonowany radioamator-krótkofalowiec organizował łączność radiową na wyprawach, jest pomysłodawcą i założycielem utworzonego w r. 1980 zespołu łączności radiowej Związku.

Został dwukrotnie odznaczony złotym medalem „Za Wybitne Osiągnięcia Sportowe”, Złotym Krzyżem Zasługi oraz otrzymał nagrodę „Fair Play” Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Jest członkiem honorowym PZA.


24 sierpnia 2015

Żeglarstwo na Pogorii III

Cudownym jest uświadomić sobie, jaki szeroki wachlarz aktywności proponuje twoje miasto. Zapomnieć się po pracy i poczuć jak na wakacjach na odległych Mazurach, spojrzeć na doskonale znane zakamarki     z innej strony.

Wykorzystujemy wietrzne, letnie popołudnia i wypożyczamy z Jacht Klubu Pogoria regatową, balastową łódkę - zabawa jest przednia, emocji sporo - jak na szczura lądowego przystało, nawet gdy wiatr nieznacznie zadmie w żagle, a po wodzie pędzi szkwał pojawiają się ciarki na plecach :)



przechyły i przechyły

ekipa wypływa



pod pełnymi żaglami

balast!

gdzie te sznurki od tych szmat?

chwila ochłody
 
balast wersja hard

keja


kurs na Piekło


jest moc!

21 lipca 2015

Zbiór osobników alfa - ludzie, którzy inspirują

Zakończył się Dolnośląski Festiwal Biegów Górskich, wróciliśmy do domu, okrutnie zmęczeni. Nie minęły jednak dwa dni a tu znów widzimy się z Macią i Hercim, organizatorami wyścigu, oraz ich baskijskimi przyjaciółmi.

Razem spotykamy się u Krzysia Wielickiego, po czym jedziemy nad jezioro, do jednej z uroczych restauracyjek, których tarasy zawieszone są niemalże nad taflą wody na obiad.

I jest tak luźno, wesoło, śmiesznie, że dopiero gdy patrzę w domu na zdjęcie, które tuż przed odjazdem robimy sobie przed domem Krzyśka zdaję sobie sprawę z kim my ten obiad jedliśmy?!
To niesamowite jak ludzie, którzy faktycznie osiągają coś w życiu potrafią być skromni, cisi, pełni empatii i dystansu do świata.



Wtorkowy wieczór w Dąbrowie Górniczej przed domem człowieka legendy – Krzysia Wielickiego – zdobywcy Korony Himalajów i Karakorum, zdobywcy 3 ośmiotysięczników zimą jako pierwszy człowiek w historii. 

Na zdjęciu Alex Txikon – najlepszy himalaista baskijski, zdobywca 11 ośmiotysięczników, osoba niezwykle pogodna, pełna pozytywnej energii, dusza towarzystwa.

Maciej Sokołowski – organizator 365 festiwali w ciągu roku i landlord włości połowy Kotliny Kłodzkiej – dyrektor Przeglądu Filmów Górskich w Lądku Zdroju oraz organizator imprez biegowych: Supermaratonu Gór Stołowych, Dolnośląskiego Festiwalu Biegów Górskich, Zimowego Półmaratonu Gór Stołowych oraz jego baskijski odpowiednik Gotzon Idirin - organizator m.in. biegu ultra: Gorbeia Suzien.

Piotr Hercog – top of the top polskich biegów górskich, startujący na ultra dystansach na całym świecie. A tam startujący – zajmujący czołowe lokaty w biegach takich jak: UTMB, Ultra Trail Majorka, Transvulcania, Gore-Tex Transalpine, TransGranCanaria, UTMF – oraz baskijski kolega po fachu - Jokin Lizeaga.

O Kanionie pisać nie będę, bo jego persona przyćmiła by dokonania wszystkich poprzednich ;) 

Wspomnienie Basków z naszego miasta : http://bit.ly/1gPTQiO

11 lutego 2015

na biegówki do Dąbrowy

Wczorajszy materiał TV Zagłębie dotyczący tras biegowych w moim mieście skłonił mnie do napisania posta o... narciarstwie biegowym w moim mieście. Odkrywcze, co nie?

Od jakiegoś czasu jestem szczęśliwą posiadaczką nart Back Country, czyli troszkę szerszych niż zwykłe biegówki nartek, jednak nadal bardzo lekkich i uniwersalnych. Idealnie nadają się na wędrówki po terenach nizinnych jak i całkiem nieźle dają sobie radę np. na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. 

Nauka jazdy na nartach biegowych należy raczej do tych z serii łatwe, szybkie i przyjemne. Ruch jest naturalny, pracuje całe ciało - od obręczy barkowej po czubki palców u stóp. Jest to doskonała alternatywa do treningu biegowego. I wszystko byłoby idealnie, gdyby był jeszcze śnieg...

A z tym jak wiadomo jest u nas różnie :/ Nie mniej jednak jeśli spadnie w Centrum Sportów Letnich i Wodnych nad jeziorem Pogoria III rusza wypożyczalnia nart biegowych. Ci wszyscy którzy chcą spróbować sportu, a nie do końca są przekonani czy im "siądzie" - mogą na kilka godzin wypożyczyć sobie kompletny sprzęt od nart, butów po kijki.

W Dąbrowie położone są również ślady pod biegówki - zazwyczaj wokół jezior Pogoria, w okolicy Pustyni Błędowskiej. Jest frajda, choć nadal wiele osób nie za bardzo wie co oznaczają takie pręgi na ściegu więc chodzi po tym, depta, zasypuje. Nie mniej jednak biegóweczki polecam gorąco wszystkim amatorom sportów wszelakich. Coś innego - coś ciekawego :)



Pogoria II

Pogoria I

Pogoria I

Pogoria II



30 marca 2013

Styl skandynawski



Już jakiś czas temu pisałam o poważnych przymiarkach do generalnego remontu mojego mieszkanka. Niewątpliwie inspiracją dla mnie był styl skandynawski oraz kilka blogów, które podpowiedziały wiele ciekawych pomysłów. Dlaczego styl skandynawski? Ponieważ małe przestrzenie zyskują wiele poprzez zastosowanie jasnych barw (meble, ściany, podłogi), szklanych elementów (drzwi, szafy), różnych faktur (tynki dekoracyjne), naturalności (drewno, beton, metal) - natomiast ciepła całości dodają pamiątki z podróży, zdjęcia, bibeloty i dodatki w klimacie. 



Mam wrażenie, że dzięki takiemu klimatowi w mieszkaniu łatwiej jest przetrwać niekończącą się zimę... pokoje optycznie się zwiększają, a mnie wydaje się, że mieszkanie jest jaśniejsze i bardziej przestronne.




Poniżej wszystkim zainteresowanym zostawiam przepis na tzw. skandynawski styl:

Styl skandynawski to bardzo praktyczne podejście do projektowania i urządzania przestrzeni. Wnętrz nie urządza się na pokaz, nie mają być wyznacznikiem statusu społecznego, ale raczej umożliwiać wygodne życie. Stąd meble są proste, funkcjonalne i dobrej jakości. Poza tym Skandynawowie mają szacunek do przedmiotów, nawet tych z starych i zniszczonych. Dopóki mebel spełnia swoje funkcje będzie służył rodzinie, nawet kilka pokoleń. Wykonane najczęściej z drewna meble stawiają przede wszystkim na prostotę i funkcjonalność. Nie oznacza to jednak, że są one pozbawione walorów estetycznych. 



Przeciwnie – dzięki oszczędnej formie znakomicie nadają się do niewielkich pomieszczeń. Zresztą, we wnętrzach w stylu skandynawskim ilość sprzętów ogranicza się do niezbędnego minimum. To właśnie dlatego wydają się one zazwyczaj większe niż w rzeczywistości i bardzo przestronne.


Skandynawskie wzornictwo nigdy nie powstawało w izolacji, zawsze nawiązywało do najbliższego otoczenia – natury. Stąd powszechność wykorzystania drewna, roślinnych i zwierzęcych wzorów, naturalnych kolorów oraz tęsknota za jasnymi barwami i światłem, którego w surowym klimacie północy wciąż ludziom brakuje. Praktyczność stylu ma natomiast swoje korzenie w wiejskim domu. Dawniej typowy skandynawski dom miał tylko jedną ogrzewaną izbę, konieczne więc było wygospodarowanie miejsca zarówno do pracy, jak i do spania oraz odpoczynku. Wrodzona oszczędność mieszkańców północy i kultura „zrób to sam” skłaniała zaś do własnoręcznego tworzenia przedmiotów domowego użytku. Skandynawowie mieli od zawsze silnie zakorzenione przekonanie, że wszyscy powinni mieć równy dostęp do dobrze wykonanych, funkcjonalnych i estetycznych przedmiotów.


Duże zasługi w rozpropagowaniu stylu miał szwedzki malarz Carl Larsson, który na przełomie XIX i XX wieku stworzył cykl obrazów ilustrujących codzienne życie swojej rodziny. Jego dom, urządzony przez żonę Karin Larsson, był jakże różny od typowo mieszczańskich ciemnych i dusznych wnętrz. Królowały w nim jasne barwy, naturalne materiały i dużo światła. Jednym słowem, kwintesencja stylu skandynawskiego.



Podstawową zasadą stylu skandynawskiego jest łączenie estetyki z funkcjonalnością. Skandynawskie wnętrza są proste, jasne i przejrzyste. I przede wszystkim bezpretensjonalne i uniwersalne. Zimny i ciemny klimat północy był rzeczywistym sprawcą powstania swoistego stylu urządzania wnętrz w Skandynawii.


Skandynawowie preferują naturalne, surowe materiały. Podłogi i meble są w większości drewniane - olejowane lub pomalowane kryjącą białą farbą. Najczęściej wykorzystuje się takie rodzaje drewna jak sosna, klon czy jesion. Tkaniny to głównie bawełna, len i wełna. Do tego skóra, kamień i metal w dodatkach. Wszystko jak najbardziej naturalne.


W stylu skandynawskim króluje biel. Znajdziemy ją na meblach, tkaninach, oknach, drzwiach, nawet na podłodze. Wszędzie tam , gdzie pozwoli rozjaśnić wnętrza. Bo biel jest nie tylko elegancka i świeża, ale również doskonale odbija światło, co w północnych wnętrzach jest nie lada wartością. Obok bieli w stylu skandynawskim znajdziemy czerwień, czerń oraz błękit. Surowy klimat i wieczny brak słońca sprawiły, że każdy patent na rozświetlenie pomieszczeń jest pożądany. Stąd oprócz tak wszechstronne wykorzystywanie bieli (ściany, podłogi, meble i dodatki), duża liczba świec i lamp, także wystawianych w niczym nieosłoniętych oknach. 


Ten zwyczaj pochodzi z czasów, gdy światło w oknie miało wskazywać drogę do domu na słabo zaludnionych północnych terenach.


7 lipca 2011

na swoim


 Zainspirowały mnie ramki na ścianie - już mam zdjęcia faworytów
 do umieszczenia w nich :) I wiele poduch! O tak!
Oszalałam na punkcie tego zlewu - jego kwadratura i prostota zachwyca!
kwintesencja prostoty - po tym zdjęciu nie chce żadnych kabin i brodzików...
po tym zdjęciu stwierdziłam, że na podłodze ma być biały parkiet i nic innego!
a tutaj oszalałam na punkcie drzwi a'la okiennic i ktokolwiek widział
ktokolwiek wie proszony jest o kontakt!

Ale do rzeczy... ufff.... dużo się ostatnio dzieje, bardzo dużo. Ale z tego bardzo dużo wyiskam tylko jedną rzecz, która ostatnio absolutnie mnie absorbuje - remont. Zdaje się, że przyszedł TEN czas, na który wiele młodych osób napotyka się w  swoim życiu - własne cztery katy i ich zrobienie na własne widzimisię. Zatem właśnie to moje widzimisię śni mi się po nocach, nie daje zapomnieć w ciągu dnia. Przede mną jeszcze bardzo długa droga - rozeznanie się w materiałach dostępnych na rynku, kolorach, ekipach, elektrykach, gazownikach, murarzach, rurarzach i płytkarzach... póki co w przyszłym tygodniu zapraszam znajomego architekta, który rzuci okiem na co można a czego nie i zweryfikują się moje plany o wielkiej kuchni, wybiciu ścian itd. Póki co pozostaje mi szukać inspiracji  tu i tu. Dzięki nim wiem, że mój dom będzie w stylu skandynawskim. Kto by powiedział, po dwóch latach mieszkania w Andaluzji, że biele, szarości, szorstkość drewna i surowość metalu mnie urzekną? :)

Ach i  stałam się szczęśliwą posiadaczką kota - kto by pomyślał? Jakież to życie jest przewrotne!

Całe szczęście wielu z moich znajomych jest na podobnym etapie jak ja, więc rozmowy przy piwie prędzej czy później schodzą na temat grys, panele czy jednak drewno? :)

O postępach będę oczywiście informować, z góry przepraszam jeśli blog zrobi się z lekka monotematyczny.

I cóż... te zdjęcia powyżej pozwoliłam sobie podkraść z blogów wcześniej przeze mnie wspomnianych jako full inspiration! To co.... parapetówa w grudniu!? :)

Well, it's just life. Show must go on. One are gone the other one must stay. After a lot of stories that took place last few weeks just some of them are worth mentioning. One is that I am a very happy and proud owner of a quite wild cat! Me, who always prefered dogs! Well, we will see. What's more - I am moving to new flat, a little bit bigger taht the one I live in right now. But what is important about the fact - it is my own falt :) So yupiiie yeaah! I can do whatever I want with this - decorating, redecorating, distructing and constructing! Right now the long, long way to move there and have it as I wish. The works I hope start soon but by what time will be finished - nobody knows! Keep fingers crossed for Polly as electrician, construction worker, tile and wooden floors pro and plumber. For God sake, I hope I will survive this! :) 

28 czerwca 2011

kot w pustym mieszkaniu


                                       Wisława Szymborska



Umrzeć - tego się nie robi kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.

Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś sie tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf sie zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.

Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
O żadnych skoków pisków na początek.

      

29 marca 2011

18 marca 2010

przepak

"proszę nie regulować odbiorników... to na prawdę tak wygląda"
cyt. Przesieka dawno, dawno temu

Taaaa... tu nic nie jest ustawiane... to na prawdę tak wygląda. Mój pokój po wstępnej selekcji rzeczy potrzebnych na trzy kupki - musza byc, maga byc, niepotrzebne ale fajnie by bylo gdyby byly oraz po wypakowaniu walizek z Hiszpanii. Cód, miód - mama juz się obraziła - że zburzyłam wieczny ład i harmonię panującą w tym domu. No ale cóż. Bywa... Kilka godzin pakowania, zaglądania to tu to tam, szukania... Wiele rzeczy gdzieś po drodze pogineło. Jakby nie bylo na w czasie studiów mieszkania zmieniałam około - 17 razy, dzielac je zazwyczaj z wieloma ludzmi. Zatem otwierajac jakies stare zapomniane pudla, pudeleczka, skrytki i schowki super sie wybawiłam. Znalazłam dawno już zaginione ulubione pióro do pisania i szczotkę do włosów mamy, za która nota bene oberwało mi się dziś rano, kiedy to jej kopię chciałam zabrać ze sobą do Wloch. W stercie rzeczy dziwnych znajdujących się w garażu (to z kolei królestwo mojego taty) i można znaleść tam abolutnie i nie przesadzam, absolutnie wszystko - wyławiałam swój kask i buty snowboardowe. Koniec końców wszystko mam, plecak jak zawsze okazał się być z gumy. Pomieścił prawie 90 % rzeczy znajdujących się na powyższym zdjęciu. I cóż... wyruszamy! A czeka na nas świat! Tymrazem cel - Dolomity - białe szaleństwo!
Ciao, ciao ragazzi! Ci vediamo presto! :*

Esta vez estoy solo por dos dias en casa. Me voy manana a Val di Sol a hacer snowboard con mis amigos! Estamos en tiempo a empezar la temporada de nieve e invierno! Justo cuando los demas la terminan! La foto presenta mi habitacion hoy mientras la guerra con tres maletas. Dos de Espana y una nueva... Unos hay que hacer y los otros deshacer! Que asco! Pues bueno, el siguiente post cuando regreso! A ver si regreso o si me gustara tanto que quedo alli! Ciao!