Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kirgistan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kirgistan. Pokaż wszystkie posty

11 października 2016

petroglify i balbale


Za plecami szczyty przedgórza Tien Shanu, przed nami spokojna toń Issyk Kulu – azjatyckiego odpowiednika jeziora Titicaca. Nic dziwnego, że w tym właśnie miejscu i w takich okolicznościach natury i przejawu jej potęgi pełno jest miejsc kultu w postaci porozrzucanych głazów z petroglifami, kamiennych kręgów, czy w końcu czegoś co ujęło mnie najmocniej – balbali, czyli wyrytych w skale figurek rzeźbionych na podobieństwo człowieka.

Wyryte w skale petroglify przedstawiają jelenie, sarny, wilki, strzelających z łuku do zwierzyny, czyli dzień powszedni z życia lokalnej ludności przed 3500 laty. O dziwo pierwszy kamień przy wejściu prezentuje się najokazalej zachęcając tym samym do pohasania między polem wielkości czterech boisk piłkarskich, gdzie niby wyznaczone są jakieś ścieżki ale kto by je tam widział.


Miejsce dawnych wierzeń zaklętych w kamienie


Balbale - nie słodkie?

Złowrogie chmury nad Tien Shanem

Nieprawdopodobne, że sztuka ta  może pochodzić nawet i z 1500 r p.n.e.

muflon?


29 września 2016

Osz - miasto starsze od Rzymu

Osz... kurcze. Gdzie ja jestem! I to jeszcze sama!

Ulice szerokie jak Wisła na wysokości Torunia, masa aut które nie zwracają raczej uwagi jakie światło aktualnie się świeci. Ludzie chodzący w te i we wte, małe kramiki uliczne oferujące usługi szewskie, zakłady totalizatora sportowego czy doładowanie konta w telefonie komórkowym. Na dodatek poukrywane bazary, w które wchodząc próżno szukać wyjścia, okazują się bowiem plątaniną wąskich rzędów, ścieżek i skrótów.

Przez dwa dni z przewodnikiem w ręku i aparatem na ramieniu zagłębiam się w zakamarki miasta. Jestem ostatnim niedobitkiem z naszej ekipy, który ostał się jeszcze w Osz - drugim co do wielkości mieście Kirgistanu.

Docieram do pięknego parku miejskiego z Diabelskim Kołem, licznych fontann, kościołów wszystkich chyba wyznań oraz kilkumetrowego pomniku Lenina. I choć samo miasto liczy ponad 3000 lat (!!!) na prawdę mało jest tu zabytków i nie ma co nastawiać się ściśle li tylko na zwiedzanie miasta.

Diabelski młyn

Kirgistan na jednym z domostw

wariacja na temat dzwonów

meczety, kościoły prawosławne i katolickie...

...stoją niemalże ścianą w ścianę

Zamiast pomnika w parku miejskim takie coś...




Popiersia zapewne osób ważnych, w parku miejskim

Pomnik Lenina na głównym placu miasta


Meczet u stóp góry Sulajmana



perełki motoryzacji


Widok na Osz z Sulajman Too, miejsca kultu, znajdującego się na światowej liście dziedzictwa UNESCO

Spacerując po świętej górze

można natknąć się na piękne miejsca

i panoramę miasta - szkoda, że dziś chmury wiszą nisko - w przeciwnym razie widać byłoby na horyzoncie przedgórze Pamiru

Strojne meczety


U stóp Sulajman Too


misternie zdobione drzwi meczetu


ot, taka architektura ogrodowa


14 września 2016

Kirgistan w siodle

Łoszaty - czyli najmilsze słowo jakie poznałam na tym wyjeździe po rosyjsku oznaczające konie :)

Kirgistan jest popularną destynacją na turystykę konną. Wybierający się na wakacje w siodle w celu pokonania dzikich stepów czy surowych masywów górskich mają dwa wyjścia - bądź zakup konia, bądź wynajęcie go wraz z przewodnikiem. Dla nas łoszatowa ekskursja jest zaledwie dodatkiem do pobytu w Arslanbob. Z siodła konnego poznajemy okolicę, czyli znane w całym regionie lasy orzechowe porastające skraj żyznej doliny Fergańskiej, dwa imponujące wodospady będące znanym miejscem pielgrzymkowym i okoliczne wzgórza. 
















 









12 września 2016

Religia, wierzenia i cmentarze Kirgistanu

Śmierć jest wspólnym mianownikiem nas wszystkich bez względu na to jaki tryb życia toczymy, na jakiej długości, czy szerokości geograficznej żyjemy. Cmentarze może nie są samą w sobie atrakcją turystyczną opisywaną w przewodnikach (no może z małymi wyjątkami) nie mniej jednak sposób chowania zwłok świadczy o danej kulturze, jej podejściu do życia po śmierci oraz ludowych wierzeniach. Jak zatem jest w Kirgizji?

Kirgizja jest krajem nomadów, ludów wędrownych, gdzie niegdyś silnie rozwinięty był szamanizm. Dziś jest to w zdecydowanej mierze kraj islamski, jednak jego elementy są wciąż żywe w niektórych regionach kraju. Tutejszy islam jest zgoła odmienny od tego, który przychodzi nam z pierwszą myślą. Mówi się, że Kirgizi po podboju ich kraju przez islamskich najeźdzców przyjęli ich wiarę tylko częściowo. Wyselekcjonowali sobie porcję wystarczającą, by nie zakłóciła ona ich spokojnego, koczowniczego trybu życia. Dodanie do niej krzty wierzeń ludowych sprawiło, że religia współtworzy obecnie kulturę bardziej niż ideologię. Kulturę w której rodzina jest najważniejszą jednostką. Nie dziwi zatem fakt, że zamążpójście odbywa się w wieku lat około 21 dla kobiet i 25 dla mężczyzn, a przekraczając trzydziestkę biega już międzynogami kilkoro dzieci.

W meczetach liczba praktykujących nie jest oszałamiająca, podobnie jak sporadycznie można spotkać wierzących bijących pokłony na Wschód. Podobnie jest z kwestią ramadanu. Niby nikt nie pije, ale…

Połączenie tradycji islamskiej i koczowniczej świadczy o rodzaju pochówku. Ciało powinno być złożone w ziemi, owinięte w płótno, z głową skierowaną w stronę Mekki. Pomimo tego, że groby otaczają niejednokrotnie masywne konstrukcje przypominające mikro domy - co świadczy o zamożności klienta - w środku, do którego można zajrzeć znajdują się usypane z ziemi i kamieni ubogie kurhaniki. Cmantarz sprawia wrażenie zaniedbanego, starego, zostawionego samemu sobie. Tu i ówdzie coś się zawaliło, walają się rozrzucone kości. Faktem jest, że jesteśmy na młym przydrożnym cmentarzyku na obrzeżach Czołponaty...









9 września 2016

Issyk Kul - wysokogórskie jezioro

Po górach i przeprawach w mieście w końcu przyszedł czas na wakacje! Ruszamy z Biszkeku blisko 130 kilometrów na wschód kraju - tym razem zobaczyć masyw Tien Shanu i wysokogórskie jezioro Issyk-Kul. W planie oczywiście mamy 1500 rzeczy do zrobienia i zobaczenia i zaledwie cztery dni na wykonanie tego. Jedno jest pewne - ruszamy przed siebie i zatrzymujemy się dopiero w Czołponacie!

Issyk Kul jest drugim co do wielkości wysokogórskim jeziorem świata po leżącym na pograniczu Peru i Boliwii jeziorze Titicaca. Łączna powierzchnia Issyk Kul, leżącego na wysokości naszej karkonoskiej Śnieżki i otoczonego ze wszystkich stron czterotysięcznymi ośnieżonymi szczytami, przekracza kilkunastokrotnie powierzchnię Wielkich Jezior Mazurskich. 

Po Kirgisku Issyk Kul oznacza ciepłe jezioro, co świadczy że nazwa nie wzięła się przypadkowo. Faktycznie zimą nie zamarza, pomimo panujących tu ciężkich warunków. Latem jest stosunkowo ciepłe jak na wysokogórskie jezioro - dla porównania Morskie Oko położone jest na wysokości 1393 m n.p.m. - czy ktoś maczał w nim kiedyś choć palec by sprawdzić jak jest zimne? Nad jezioro co roku przybywają tłumy turystów: Kirgizów, Rosjan i Kazachów, którzy właściwie w lini prostej ze swojego kraju nad jezioro mają przysłowiowy rzut beretem. 

W tym roku mamy szczęście do jezior. Issyk Kul choć wielkością nie dorównuje Bajkałowi rozmiarem, jednak przyznacie, że 182 kilometry długości nadal są imponujące! Do jeziora wpada blisko 100 rzek, natomiast żadna nie wypływa. Co jest jeszcze ciekawe głębokość jeziora miejscami sięga 668 metrów, co stanowi że jest ono piątym pod względem głębokości jeziorem świata!

Czołponata jest jedną z najpopularniejszych miejscowości wypoczynkowych. Można nazwać ją kurortem, choć w naszym rozumieniu tego słowa na prawdę daleko jej do tego miana. Gdy jednak przyzwyczajeni jesteśmy do standardów kirgiskich te kilka sklepów z pamiątkami, zaniedbanych hoteli, fakultatywnych wycieczek i lokalnych restauracji może świadczyć, że jesteśmy w jakimś turystycznym przyczółku. W Czołponacie kotwiczymy w poleconym nam przez Szurika pensjonacie prowadzonym przez Uigurów połączonym również z restauracją, gdzie serwowane jest pyszne, tradycyjne kirgiskie jedzenie.

Drugiego dnia już wiemy, że nie uda nam się zrealizować wszystkich planów. Chęć odpoczynku wzięła nad nami górę. Stwierdzamy, że szczyty Tienshanu poobserwujemy znad tafli jeziora - gdyby tylko chmury chciały się choć na chwilę podnieść, a samochodu nie będziemy w ogóle ruszać przemierzając miasteczko wzdłuż i wszerz na piechotę lub marszrutką.

Rowerki pamiętają zapewne czasy swojej świetności jakieś 20 lat temu... podczas gdy w marinie stoją wypasione jachty bogaczy Kazachskich...

Nieprawdopodobnie czysta woda jeziora

Jedna z plaż w Czołponacie

Idealne siedzisko na klifach

Mnóstwo jest tu podupadłych ośrodków jeszcze z czasów swojej świetności pod godłem ZSRR... sprawiają wrażenie jeszcze nie wykończonych, a już będących w ruinie
Kolejny przykład straszącego molochu

Koszmar uczącego się rosyjski. Żeby choć jedna podpowiedź - a tu jak na złość każda litera zaszyfrowana


Majaczący drugi brzeg i charakterystyczna w krajobrazie tej części Azji jurta...

Na straganach można obkupić się w wędzone ryby