Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Betis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Betis. Pokaż wszystkie posty

7 października 2010

Wspinaczka w Hiszpanii - rejon Betis

W el Chorro dostaliśmy mocnego kopa - czas zatem się ogarnąć i każdą wolną chwilę, kiedy nie wieje i nie można iść na kita, albo nie ma fal i nie ma jak surfować wykorzystać właśnie na wspin! Betis, o którym juz wspominałam leży w zasięgu ręki zatem nie ma problemu by nawet w czasie siesty skoczyc tam na 4 godzinki, poruszać się i znów do pracy :) Tymrazem znów zabrakło moich guru wspinaczki (Mazzi i Ale), dlatego wybieramy się na drogi juz mi znane. Skoro nie odpadłam z nich wcześniej jest szansa, że przy prowadzeniu tez się nie dam! :) Formacja skalna zdecydowanie już mi pasuje, kilka momentów na psyche, równowagę i trochę sprytu i kilka dróg wkoszonych. Zaskakuje mnie Basri, z którym w sumie juz rok temu sie wspinaliśmy - pierwszy raz jednak w Betis znalazł sie z tydzień temu i kiedy ja męczyłam się na prowadzeniu jakiegoś 5+ (który po długim okresie pauzy w moim przypadku jest wow! ;) On sieknął OS'em 6b+. Na co więc te moje wcześniejsze starania? :(
wspin z cieśniną Giblartarską w tle, Afryką i Tarifą.

6 września 2010

Betis - rejon wspinaczkowy z widokiem na Afrykę


Kolejny raz wspin w Betis. Tymrazem wybieramy się z Mazzim, Ale i Elvisem a po drodze dołącza do nas Juan i Nico.  Dziś na wspin wybieramy południową skałę z piękną ekspozycją. Drogi V i VI długie, z dużą ilością chwytów - żyć nie umierać. Dziś wspina mi się wiele lepiej niż ostatnio. Mam nawet wrażenie, że przez tych kilka metrów, które oddzielają skały (poprzednia i obecną) od siebie zupełnie zmienił się ich typ. W tej wspina mi się jak w wapieniu, liczne stopnie, dobrze trzymajace na tarcie, małe krawądki i dziury na palce. Ostra skała szybko podowoduje podrażenienia skóry ale widok ze szczytu rekompensuje wszystko. Bowiem z wysokości około 500 metrów obserwujemy całą zatokę Valdevaqueros, Tarife w dali, bezkres oceanu i przesmyk Gibraltaru i złowieszcze skały Afryki.

Ogólnie spędzamy bardzo piękny i chilloutowy dzień. Zwłaszcza Elvis - niczym oliwka dogorewa pod drzewem w cieniu w gaju oliwnym obrastającym strome stoki San Bartoleo. A wszystko za sprawą polskiej wódki i rozpoczynającej się wczoraj ferii. Faceci generalnie poszli w długą, przychodząc do domu wraz ze wschodem słońca. A później to ja byłam tą złą, wyrodną nie pozwalającą się wyspać w spokoju tylko ciągnącą w jakieś skały :)

                                            ekipa Pro: Ozzi, Juan, Vale, Ale, Polly, Mazzi, Elvis

5 lipca 2010

Levantera w mieście - wspinanie w Betis


Południowa czesc Hiszpanii, jest krajem stosunkowo górzystym.To tutaj znajduje sie najwyzszy szczyt kontytnentalnej Hiszpanii (Mulhacen, Sierra Nevada - 3478 m n.p.m.) Nic dziwnego więc, że hiszpańscy wspinacze otworzyli tu aż 58 rejonów. Ze względów klimatycznych większość nadaje się do wspinania wiosną i jesienią, sporo jest odpowiednich na zimę, ale są też rejony na lato, choć wiadomo, że kraina ta należy do najcieplejszych w Europie. I tak latem można się wspinać w San Bartolo, Cahoorros, Torcal de Antequera, Desplomilandii, El Chorro-Cańon, Cańon de Manilva czy Rio de la Venta. Rejony zimowe to oczywiście oprócz El Chorro takie skały jak Archidona, Lagos, Bujeo, czy Vados.My wybralismy sie w oddalone od Tarify o 15 minut gory, ktorych sciany niemalze wpadaja pionowo do oceanu. Ich zwienczeniem sa okazale skaly siegajace nawet 80 metrow.  Region San Bartolo (czesto nazywany Betis), blisko Bolonii oferuje ponad 250 drog wspinaczkowych roznych poziomow od III do 8a. W wiekszosci sa to piaskowce, takze technika wspinania zdecydowanie rozni sie od wapienia do ktorego tak sie przyzwyczailam na naszej jurze.Zrobilam kilka w miare latwych drog na rozgrzewke a pozniej padlam, wiatr dochodzacy do 50 wezlow, slonce i czas siesty daly sie we znaki podczas gdy faceci dzielnie walczyli zdzierajac opuszki palcow na jakichs masakrycznie trudnych drogach. Nastapil jednak wielki come back do wspinania, mamy mocna grupe wsparcia, szalencow ktorzy albo plywaja albo sie wspinaja w zaleznosci jaki wiatr zawieje. Jest mozliwosc rowniez wspinania sie na nieoficjalnej scianie w Tarifie, ktora wybudowal nasz znajomy na wlasne potrzeby, ale wkrotce przeksztalcila sie jak mozna sie bylo domyslec w miejsce ogolnie dostepne dla wszystkich zainteresowanych z kregu. Zatem ziscilo sie po tylu miesiacach pobytu w Hiszpanii - jest ekipa, jest sprzet, sa niesamowite miejsca - teraz tylko czas, czas, czas.... :)
Ali i GiGi przymierzajacy sie do jakiejs masakry :)