19 czerwca 2013

Hiszpańskie kaniony - Formiga v3a4 III i Mascun v4a4 III

Pierwsze kaniony zdobyte!
Uczestnicy wyprawy MaxiBiotic Challenge od 14 czerwca, są już w hiszpańskim rejonie wspinaczkowo-kanioningowym - Parque Natural de Canones y Sierra de Guara i eksplorują tutejsze kaniony. Pokonali już Formigę oraz Mascuna i przygotowują się do podboju kolejnych!



Po powrocie ostatniej grupy działającej w jaskini De Reymond do spakowanej już bazy i zjedzeniu pożywnej obiadokolacji przygotowanej przez pozostałych uczestników MaxiBiotic Challenge SDG 2013, wszyscy spakowaliśmy się do naszych samochodów i ruszyliśmy na podbój hiszpańskich kanionów.

Do Rodellar, które od teraz będzie stanowić naszą arenę działań i zarazem będzie naszą bazą wypadową, dotarliśmy grubo po 23. Co prawda do pokonania mieliśmy tylko niecałe 400 km, jednak droga wiodła malowniczymi przełęczami Pirenejów, które mimo połowy czerwca szczelnie pokryte są zalegającym jeszcze śniegiem.
Zanim jednak zaczęliśmy działania w kanionach, sobotnie przedpołudnie minęło nam pod znakiem zbudowania naszej bazy w nowym miejscu. Jednak świadomość tego jakie kaniony „czekają na nas” w okolicy bardzo szybko uporaliśmy się z postawieniem namiotu bazowego, części kuchennej oraz zaplecza sprzętowego. Cała baza została także obrendowana logami sponsora naszej wyprawy – MaxiBiotic.

Pierwszym punktem kanioningowej części wyprawy była odprawa poprowadzona przez kierownika ds. kanioningu - Grześka "Docenta" Badurskiego, podczas której wszystkim uczestnikom wyprawy zostały przypomniane podstawowe zasady bezpieczeństwa poruszania się po kanionach oraz zunifikowano sprzęt oraz techniki, które będą stosowane podczas eksploracji kanionów rejonu Sierra de Guara.


Zaraz potem, zwarci i gotowi, wyposażeni w pełen sprzęt i apteczki z MaxiBioticiem, ruszyliśmy w stronę Formigi – kanionu, który obraliśmy na nasz pierwszy cel. Kilka minut po 12.00, z naszej bazy wyruszyły 3 samochody wypakowane kanioningowcami rządnymi wrażeń. Do przejechania mieliśmy niespełna 40 km, a potem półtorejgodzinne podejście do miejsca, gdzie rozpoczyna się kanion.




Przed startem uczestnicy MaxiBiotic Challenge SDG 2013 zostali podzieleni na dwie grupy, które w kanionie działały samodzielnie. Żar lejący się z nieba co prawda nieco łagodził skutki kąpieli w zimnej kipieli rwących górskich potoków, jednak temperatura wody wszystkim dawała się we znaki. Wszyscy docenili też to, jaki komfort termiczny daje odpowiednio dobrana pianka neoprenowa, która jest podstawowym elementem wyposażenia każdego kanioningowca.




Rwący nurt potoków i siła wodospadów także dała się we znaki – straciliśmy kolejną część naszego sprzętu foto-video, który został porwany przez jeden z huczących wodospadów. Niestety po niespełna godzinnych poszukiwaniach i próbach nurkowania nie udało nam się odnaleźć zaginionego sprzętu.





Cała akcja zakończyła się pełnym sukcesem – wszyscy uczestnicy, pomimo karkołomnych skoków i linowych zjazdów w wodospadach, bezpiecznie dotarli do końca kanionu. Na szczęście tym razem obeszło się bez konieczności korzystania z MaxiBiotic.

Kolejny dzień kanioningowy wymusił na nas pewną zmianę planów. Przeciągająca się zima i deszczowa wiosna spowodowała, że poziom wody w kanionach jest zdecydowanie wyższy niż zakładaliśmy. Dlatego też na kolejny cel obraliśmy kanion Mascun Superior.



To było prawdziwe wyzwanie. Droga do miejsca gdzie zaczyna się kanion prowadziła przez skąpaną w słońcu dolinę oraz stare opuszczone pasterskie osady. Samo dojście do kanionu zajęło nam ponad 3 godziny marszu.











Ze względu na trudności tego kanionu, tym razem działaliśmy podzieleni na 3 grupy, co pozwoliło nam sprawniej przeprowadzić zaplanowaną akcję. Eksploracja minęła pod znakiem licznych skoków do wody i zjazdów wraz z rwącymi potokami, a w mniejszym stopniu zjazdów na linach.





Akcję udało nam się zakończyć po ok. 5 godzinach i po pokonaniu ok. 4,8 km kanionu. Jednak do pełni szczęścia i zakończeniu akcji pełnym sukcesem brakowało nam jeszcze 1,5 godziny marszu powrotnego do hiszpańskiej bazy MaxiBiotic Challenege SDG 013.



3 komentarze :

  1. jak tam jest pięknie! ale zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Magicznie, zgadza się! I teraz jak patrze na to zza szklanego monitora to serce mi pękna ;)

    OdpowiedzUsuń