14 czerwca 2018

Korona Gór Polski z dziećmi - Beskid Mały - Czupel 930 m n.p.m.

Beskid Mały rozciąga się między Beskidem Śląskim, a Beskidem Makowskim. Pasmo widoczne jest idealnie ze Skrzycznego. Masyw Czupla i Magurki Wilkowickiej  stanowi zwarty wał, z lekko wyróżniającym się wysokością zwieńczeniem - jest to najwyższy szczyt Beskidu Małego - Czupel 930 m n.p.m. Niech nas na początku nie zmyli ani wysokość ani nazwa "mały". Wiele jest tu podejść, które potrafią wypruć płuca przy szybszym tempie lub podjeździe na rowerze. Plusem jest jednak to, że raz zdobywszy wysokość po grani maszerujemy już niemalże bez różnic w poziomie wysokości.

Nasz czas jest mocno ograniczony przez panującą spiekotę oraz nadciągającą znad Beskidu Śląskiego burze, której grzmoty towarzyszą nam przez większą część wycieczki. Za środek transportu obieramy wózek, w związku z tym szlak powinien bardziej niż ścieżkę przypominać drogę. Pada zatem na Przełęcz Przegibek jako miejsce startu.

Przełęcz znajduje się między Bielskiem-Białą Straconką, a Międzybrodziem Bialskim. Auto zostawiamy na wysokości 663 m n.p.m. (ach jak ja lubię to mechaniczne zdobywanie wysokości!) na bezpłatnym parkingu i szlakiem koloru niebieskiego ruszamy przez schronisko na szczyt.

Wózek znów spełnił swoje zadanie, choć szlak czasem przypominał koryto rzeki z powywracanymi kamieniami. Szczerze...gdybym wiedziała, że tak będzie wyglądać miejscami podejście od przełęczy zapewne wzielibyśmy młodych tylko w nosidłach. Tak koniec końców zostaliśmy z pustym wózkiem i dwoma groszkami w nosidełkach. Chyba te kamienie dały im się we znaki.

Po drodze - bo jakby inaczej - jeszcze tej na szczyt robimy popas w schronisku na Magórze Wilkowickiej. Roztacza się stąd piękny widok na pasmo Skrzycznego i Beskid Śląski. Stąd droga wiedzie już granią około 40 minut do szczytu. Czupel podobnie jak większość zdobytych przez nas do tej pory szczytów niskich - jest zalesiony. Fakt, że kondycja drzewostanu pozostawia wiele do życzenia - widoków jednak nie ma. Jest za to nasz kolejny szczyt zdobyty w asyście cioci Lolly i wujcia Jędrka oraz nader kudłatej jak na tą porę roku Tiarci.

W powrotną stronę dzielimy się, a decyzja ta jest podyktowana głównie wrzuceniem młodych do przyczepki i zapewnieniem im świętego spokoju, czyli spokojne zejście drogą najpierw gruntową a później asfaltową od schroniska do Wilkowic. Fakt, że nastromienie trasy nie raz powodowało, że przeklinałam, że wybraliśmy model bez hamulca. Po 13 kilometrach, w tym 5 drogą w dół z górki na pazurki trzymając wózek czułam cały ten marsz i ciężar młodych w... przedramionach!

Deszcz ostatecznie nas nie dopadł, jednak w lusterku wstecznym auta widzieliśmy granat nieba.

Całość naszej trasy to 13 km. 
Czas: 4 godziny w tym chyba dwie przed schroniskiem na macie piknikowej.
W górę: 340 metrów
W dół: 506 metrów

Beskid Mały jest idealny na rowery i biegówki i wbrew pozorom nie jest taki mały... Tutaj o naszych zmaganiach na orientację kilka lat temu - klik - nadal w Beskidzie Małym, w tym przypadku w paśmie Andrychowskim. Ot co.

Powrót do schroniska Na Magurce


Bielsko-Biała i Beskid Śląski - tacy to pożyją...


Ścieżka miejscami przypomina wyschnięte koryto rzeczne

Musiała przetoczyć się tędy jakaś burza - w porze suszy to wręcz nienaturalny widok

Jędrek na Czuplu

Chyba najciekawsze miejsce na szczycie

7 szczyt naszych Commandogroszków w Górskiej Koronie Polski


Tam gdzieś w drzewach jest Czupel

Droga asfaltowa biegnąca od schroniska do Wilkowic. 

13 czerwca 2018

Korona Gór Polski z dziećmi - Góry Orlickie - Orlica 1084 m n.p.m.

Zieleniec - ośrodek narciarski owszem znamy. Byliśmy tam nawet na nartach skiturowych, mieliśmy wrócić na narty biegowe, widząc z granicy jak po czeskiej stronie śmigają na biegówkach, po naszej zaś wyciąg za wyciągiem i tłumy ludzi. Na ów czas było świetnie - ale nie przyszło nam do głowy nawet, że góry w których aktualnie jesteśmy to jakiś odrębny masyw ze swoim własnym naj... wyższym szczytem - jednym z dwudziestu ośmiu. 

W tym roku zatem zawitaliśmy tu znów - bardziej świadomie. Dzień dobry - jesteśmy w Górach Orlickich! 

Swoją wycieczkę za namową Herciego rozpoczynamy od strony czeskiej. To właśnie u naszych południowych sąsiadów znajduje się znamienita część tego pasma z najwyższym zwieńczeniem Wielką Desztną 1115 m n.p.m. 

Auto zostawiamy na przełęczy poniżej schroniska Masarykowa Chata - Serlich - Sedlo Hreben Orlickych Hor na wysokości 981 m n.p.m. Wysokość na której się znajdujemy już sugeruje, że to będzie przyjemny spacer - raczej po płaskim. Czerwony szlak biegnący wzdłuż granicy czeską stroną od Masarykowej Chaty do Vrchmezi (Orlicy) jest świetną opcją spacerową dla rodziców z dziećmi, z wózkami, przyczepkami, na trening biegowy czy w końcu lajtową wycieczkę rowerową. Ścieżka jest tu szeroka, ubita a suma podejść to zaledwie 176 metrów. Nasz wózek biegowo-terenowy prowadzi się wyśmienicie. Na wysokości Vrchmezi znajduje się wiata, tablice informacyjne oraz odbicie na szczyt - Orlicę. Tutaj mieliśmy trochę problemu by wtachać wózek, ale to zaledwie 50 metrów drogi więc przez chwilę można się pomęczyć na wystających korzeniach i podmytych uskokach.

Sam szczyt... kiedyś to było coś! Bywali tutaj wielcy - Fryderyk Chopin, cesarz Józef II, John Quincy Adams, na cześć których na szczycie wzniesiony jest obelisk. Kiedyś góry te tętniły życiem - były zdecydowanie lepiej zagospodarowane turystycznie - schroniska, wieże widokowe. Dziś jakby wszystko wróciło do matecznika. Najwyższy szczyt porasta las i krzaki. Nie uświadczymy stąd żadnego widoku.

By nie wracać tą samą drogą rozdzielamy się. Wojtek wraca w stronę auta a ja z chłopcami zjeżdżamy zielonym szlakiem w stronę Zieleńca. To pierwszy mój trekking, w którym suma zejść jest większa niż podejść! Zieleniec znajduje się bowiem poniżej poziomy Masarykowej Chaty.

Całość wycieczki to 8 kilometrów i 2,5 godziny spaceru z przerwami. Nastroje młodzieży - wyborne! Thulacz ponownie sprawdził się na piątkę z plusem!


Czerwony szlak od strony czeskiej biegnie wzdłuż granicy
Stąd zaczynamy naszą wędrówkę zostawiając auto na bezpłatnym parkingu.


Masarykowa Chata

Po czeskiej stronie znajduje się zdecydowanie większa część gór Orlickich - Orlickie Hory

Taka kondycja szlaku nie zostawia nic do życzenia.

Vrchmezi - stąd należy odbić na polski szczyt - Orlicę. Podjeście to zaledwie 50 metrów.

Na szczycie Orlicy - w tle obelisk upamiętniające wielkich, którzy tu dotarli

Zielony szlak po polskiej stronie w kierunku Zieleńca

Panorama Gór Bystrzyckich

Pit-stop - w tle schronisko PTTK Orlica

12 czerwca 2018

Korona Gór Polski z dziećmi - Góry Stołowe - Szczeliniec Wielki 919 m n.p.m.


Nie trzeba było długo czekać, by chęć "zdobycia" Korony Gór Polski przywiodła nas w Góry Stołowe. Zdobycia piszę w cudzysłowie bowiem wiadomo, że nie wszystkie szczyty póki co z chłopakami uda nam się zdobyć, bo o nich tu chodzi a nie o nas. Zresztą... mają na to całe życie! Ja na przykład po raz pierwszy na Rysy weszłam dokładnie w moje 18 urodziny.

Zatem jesteśmy... Góry Stołowe. Nasze ukochane! Nasze magiczne, zaczarowane, swojskie. W żadnych innych nie czujemy się chyba lepiej, ani bardziej komfortowo. Z resztą o tym uczuciu rozpisuje się często i gęsto. Polecam dwa artykuły do poczytania: Góry Stołowe najpiękniejsze szlaki po polskiej i czeskiej stronie oraz Góry Stołowe na weekend - top pięć atrakcji. Nie wspomnę ile razy o Pasterce, Szczelińcu, Błędnych czy Czeskich Skalnych Miastach było na blogu...

Tym razem, mimo że jesteśmy tu raz enty... to pierwsze nasze takie wyjście. Wojtek z Beniem, ja z Heniem na piersi. Plan jest taki by iść, dokąd puszcza. A właściwie dokąd puści nas młodzież. W plecaku bez zmian szereg udogodnień dla bobasa: przewijak, pieluchy, mleko, butelki, wrzątek i cieplejsze ubrania. 

Ruszamy żółtym szlakiem spod parkingu w wiosce na końcu świata - a może i dalej - w Pasterce. W odróżnieniu od Karłowa połowę podejścia tworzą naturalne schody, to jest liczne kamienie, głazy, skały oraz korzenie. Mniej więcej w połowie podejścia szlaki się łączą i wspólnie już biegną do schroniska na Szczelińcu zwanego niegdyś Szwajcarką. Na tarasach widokowych tłumy i nic dziwnego. Będąc tu pierwszy raz liczne tarasy i platformy aż zapraszają do spędzenia chwili. My nie chcemy tracić czasu - tempo dyktują chłopcy, a Ci przysposobieni są do dalszej drogi. Kupujemy zatem bilety wstępu do Parku Narodowego Gór Stołowych (10 złotych) i pogrążamy się w magicznej krainie...

Szlak prowadzi między piaskowcami, które miejscami przyjmują finezyjne kształty. Mnóstwo tu wąskich przejść, licznych zakrętów, pionowych urwisk kilkudziesięciometrowych. Są miejsca, gdzie śnieg zalega cały rok i mimo temperatury bliskiej 30 stopni tu panuje wieczny chłód, a z ust leci para. Labirynty skalne, wąskie przesmyki działają na wyobraźnię. Chłopcy akurat śpią w najlepsze ale za kilka lat pewnie będą cisnąć się w każdą, najdrobniejszą nawet szczelinę. 

W dwóch miejscach musimy przechodzić z młodymi na kolanach, bo nie jesteśmy w stanie zmieścić się z nimi na piersi. Fragment ten już przy końcu szlaku można również obejść bokiem. Na sam koniec czekają nas jeszcze dwa wspaniałe tarasy widokowe z widokiem na Karłów.

Schodzimy czerwonym szlakiem po słynnych schodach - ruch jest tu jednokierunkowy. Po 1,5 godziny lądujemy w Karłowie, skąd niebieskim szlakiem biegnącym do Pasterki - mniej więcej po poziomicy - stąd drogę tą już patentowaliśmy przy okazji Zimowego Półmaratonu Gór Stołowych .

Całość wycieczki to łącznie 1,55h, 188 metrów podejścia i 4,40 kilometra. Wrażeń natomiast co niemiara!

Trekking kończymy w zaprzyjaźnionej Pasterce, a dokładnie PasterKrowie.

Platformy widokowe Szczelińca

Startujemy na parkingu w Pasterce

Żółty szlak od Pasterki i naturalne schody

Podchodząc warto spojrzeć za siebie - zobaczymy tam przy dobrej pogodzie Śnieżkę od czeskiej strony.

Schody, schody - dużo schodów! A dokładnie 665!

Broumovskie Steny - cudowna alternatywa dla zatłoczonych Gór Stołowych.

Na szczycie Szczelińca Wielkiego - lub jak kto woli na (przy) tronie Liczyrzepy.

Piaskowcowe formy

Najbardziej fotogeniczne schody Szczelińca.

Dla tych z kiepską orientacją w terenie - poprowadzą was kładki, schody i łańcuchy

Małpolud

Ciemno i zimno - chłopcy śpią jak zaklęci w takich warunkach

Hejszowina i jeden z najbardziej znanych okapów - Jan Sebastian Dach

Skalne labirynty 
Park Narodowy Gór Stołowych