2 czerwca 2013

Czeskie Skalne Miasta - Teplickie Skały, Adrszpraskie Skalne Miasto

W poszukiwaniu słońca docieramy do Czeskich Skalnych Miast. W planie mamy przeprawę przez Teplickie Skały do Adrspachu. Jako, że trudno nam było przewidzieć kiedy tu nadciągniemy jedziemy zupełnie w ciemno na miejsu poszukując noclegu. Nam niestety nie udało się już załapać, natomiast polecam gorąco nocleg w Teplicach nad Metuji, tuż za bramkami do parku u Bohumila, który doskonale mówi po polsku. 


W związku z powyższym szukamy dalej i lądujemy z kilometr dalej na campingu Bucnice, który oferuje noclegi bądź pod namiotem bądź w małych drewnianych chatkach w bardzo rozsądnej cenie. Tutaj też zostawiamy auto, bowiem Czesi jak i nasi górale na wszystkim sobie dorabiają - kasując słono za parking przy wejściu do Parku.


Trasa prowadząca przez Teplickie skały jest niesamowicie malownicza. Jest tu zdecydowanie mniej turystów niż w pobliskim Adrszpachu. Gorąco polecam około 2 godzinną pętlę niebieskim szlakiem przebiegający przez Kanion Sybir. My niestety ze względu na młode sokoły gniazdujące w jedej z odnóg szlaku nie robimy pełnej pętli. Nie mniej jednak przedzieramy się przez Kanion Sybir, gdzie wieje chłodem od kilkudziesięcio metrowych skał i potoku płynącego pod kładką.


Tuż za wejściem uwagę zwraca system schodów i drabinek prowadzący na taras widokowy. Nie jest to jednak punkt obowiązkowy programu, bowiem z rozciągający się z góry widok z szumnie nazwanego tarasu widokowego jest raczej słaby z tym, co można zobaczyć na zielonym szlaku obchodzącym kanion od drugiej strony. 


Zielonym szlakiem, który wije się zaczarownym lasem, wśród omszonych kamieni oraz mini kanionów, a także tarasów widokowych na dzikich skałach zapomnianych przez turystów docieramy do żółtego szlaku, który jest łącznikiem pomiędzy dwoma skalnymi miastami. Na dzień dobry wita nas tabliczka wstępu na własną odpowiedzialność - a to za sprawą podmokłych terenów, rzadko spotykanych gatunków roślin, a przez to drewnianych kładek z powyrywaną co piątą klepką, gdzie przy chwili nieuwagi można stracić zęby.



Pozostawiającym wiele do życzenia, ale jakże przyjemnym szlakiem docieramy do Adrszpraskiego miasta skalnego (przez pół drogi staram się rozkminić jak tą nazwę wymawiają obcokrajowcy). Pierwsze szlaki turystyczne powstały tu już na początku XIX wieku.
Najstarszą częścią skał są "Stare partie", gdzie droga jest wygodna bowiem idzie się  wzdłuż potoku, po mało wymagającym, spacerowym wręcz terenie. Droga prowadzi skalnym wąwozem przez chłodny Słoniowy Rynek do Małego Wodospadu. Stąd prowadzą odejścia od tego szlaku do Wielkiego Wodospadu i Jeziorka oraz w tzw. "Nowe partie" (z wieloma schodami, ciasnymi przejściami, tunelami skalnymi oraz punktami widokowymi, które to obieramy sobie za nasz cel. 


Wycieczkę kończymy w Adrszprachu, gdzie zupełnie przemoczeni - a na fakt ten zwróciliśmy uwagę dopiero za bramkami parku - wbijamy się na stopa do autokaru z polską wycieczką, która oprócz podrzucenia do Teplic częstuje nas koniakiem i gorącą herbatą. I tutaj nachodzi nas myśl, że karma wraca do człowieka, bowiem jadąc w Góry Stołowe po drodze zabraliśmy dwie dziewczyny łapiące stopa z Opola do Pragi :)


1 komentarz :

  1. Góry stołowe - moje ulubione. Te nasze i te Czeskie. Naprzeciw Adrspach jest Krzyżowy wierch, warto wejść. Droga krzyżowa wykuta w skale. Przy granicy Bromowskie Steny - Rewelacja. No i na wspin w piaskowcu - Ostasz.

    OdpowiedzUsuń