11 października 2016

petroglify i balbale


Za plecami szczyty przedgórza Tien Shanu, przed nami spokojna toń Issyk Kulu – azjatyckiego odpowiednika jeziora Titicaca. Nic dziwnego, że w tym właśnie miejscu i w takich okolicznościach natury i przejawu jej potęgi pełno jest miejsc kultu w postaci porozrzucanych głazów z petroglifami, kamiennych kręgów, czy w końcu czegoś co ujęło mnie najmocniej – balbali, czyli wyrytych w skale figurek rzeźbionych na podobieństwo człowieka.

Wyryte w skale petroglify przedstawiają jelenie, sarny, wilki, strzelających z łuku do zwierzyny, czyli dzień powszedni z życia lokalnej ludności przed 3500 laty. O dziwo pierwszy kamień przy wejściu prezentuje się najokazalej zachęcając tym samym do pohasania między polem wielkości czterech boisk piłkarskich, gdzie niby wyznaczone są jakieś ścieżki ale kto by je tam widział.


Miejsce dawnych wierzeń zaklętych w kamienie


Balbale - nie słodkie?

Złowrogie chmury nad Tien Shanem

Nieprawdopodobne, że sztuka ta  może pochodzić nawet i z 1500 r p.n.e.

muflon?


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz