28 czerwca 2011

kot w pustym mieszkaniu


                                       Wisława Szymborska



Umrzeć - tego się nie robi kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.

Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś sie tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf sie zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.

Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
O żadnych skoków pisków na początek.

      

26 czerwca 2011

łebski wyjazd - Łeba i Słowiński Park Narodowy

prawie jak w Tarifie... tylko morze jakieś nie do przyjęcia zimne... Tłumy ludzi, muszelki importowane z Chin, tysiąc pięćset knajp i dwa dziewięćset bud z kebabami - ale cóż Polskie morze ma swój urok. Nigdy nie wiadomo na jaką pogodę się trafi. Plażowicze na ręcznikach w skąpych strojach kąpielowych mieszają się z poowijanymi w szaliki turystami. Sypie wiatrem jak w Tarifie podczas levantery więc bez parawanu ani rusz! Wydmy w Słowińskim Parku Narodowym jak były kilka lat temu tak nadal stoją. Tylko wtedy byłam tu zimą, z rowerem i jakoś tak przez kilkanaście kilometrów udało nam się nie spotkać ani jednej żywej duszy. Dziś to trochę nierealne... Ach i co jeszcze... polecam śmiganie szybką łodzią motorową przy 5 i wielkich falach z prędkością dochodzącą do 100 km. Wrażenia gwarantowane, zwłaszcza jeśli się przez przypadek wbije pod falę!








Casi como en Tarifa... pero aun miles kilometros de Espana. El puente fuimos al mar en el norte de Polonia. El tiempo muy bueno con solecito pero agua tan fria que ni siquiera me mete al agua. Hay diferencia mirando a la playa en Polonia y en Tarifa... primero no hay tantos kites en el aire. Todavia en Polonia el windsurf es mas popular. Que mas... un mogollon de gente por todos los lados, los jovencitos, abuelitos y padres con sus ninos. Por la playa no se puede quedar mas que 15 minutos porque el viento te mata (mas o menos el viento tan fuerte como levantera en tarifa). Por este razon mucha gente lleva consigo el "paraviento" una tela que te pones en algunos pallitos y fijas en arena. Me parece descubrimiento polaco. Unos vestidos como hubiera por lo menos invierno, otros en banadores. Pues... somos la nacion muy diferente :)

10 czerwca 2011

speleo przemyślenia

Siedzę i dziergam wywiad z prezes dąbrowskiego speleoklubu - Izą Włosek. Wczoraj miałam okazję zamienić z nią kilka słów, wypytać o klub, pasje, przejścia i odkrycia. I proszę... moje wieloletnie próby wybrania się najpierw do wktj a później do sdg spełzły na niczym. Zmieniając trochę szyk przysłowia skwitowałabym cały temat tak: Nie poszedł Mahomet do góry, to góra przyszła do Mahometa :)

Postanowione już, ogłoszone przed sama najwyższą władzą klubową - od jesieni kurs!

Oprócz tego podczas rozmowy usłyszałam piękne i jakże prawdziwe zdanie - że eksplorowanie jaskiń stwarza w zespole, między ludźmi jakąś magiczną, nie dającą się opisać więź. Bezgraniczne zaufanie, bezkresne poleganie na sobie. I przypomniały mi się wcześniejsze akcje jaskiniowe. Nie wiele ich było, jednak na trwałe wyryły gdzieś w mojej głowie ślad po sobie - Berkowa, Piętrowa Szczelina w Mirowie, Studnisko, które pomieściłoby w sobie chyba naszą dąbrowską bazylikę,oraz Koralowa, w której miałam okazję nawet prowadzić swoją pierwszą podziemną drogę i... natknąć się na znajomych z wktj! Świat jest strasznie mały! I coś w tym jest, że to strasznie jednoczy ludzi, bo pamiętam jak na samym dnie studniska, jakieś 75 metrów pod powierzchnią otworu wejściowego siedziałam z moim przyjacielem i w zupełnych ciemnościach (zgasiliśmy czołówki) przysłuchiwaliśmy się świstom przelatujących nietoperzy i rozmawialiśmy o życiu. Cudowne... a jeszcze cudowniejsze jest wyjście na powierzchnię ziemi, zaczerpnięcie wdechu powietrzem pachnącym tysiącem zapachów oraz poczucie na skórze ciepłych promieni słońca.

Zatem nie ma co! Na kurs czas ruszyć! Tym bardziej, że dziury Tatrzańskie też są w planie! A na koniec jeszcze fantastyczne zdjęcie, które wyczaiłam przechodząc od strony do strony po znajomych i w końcu nie wiem już czyje jest ale szacun!


The region where I live - Upper Silesia - in spite of industry, big aglomeration is still nice place to stay, travel, hike, and most of all climb and speleology. Today I made a nice interview with the leader of speleology club in my city. She brought my mind to several years ago when I was explorating some caves with my friend. Suddenly You say goodbay to everything that is all around you dissapear in some hole in the ground that brings you to some other dimension. It's really amazing - walking about 30, 70 meters below the surface of the earth, discovering might be places noone of your friends have seen. This year in autumn I definitely decided to participate in speleo course!

6 czerwca 2011

Tatry - zawsze piękne

Właściwie mieliśmy inne plany na weekend. Właściwie mieliśmy jechać... też w góry... ale z rowerami. No ale jak widać coś nie dokońca się potoczyło po naszej myśli. Telefon od znajomego i szybka zmiana destynacji. Ani chwili nie żałowaliśmy raz podjętej decyzji :)
Pics by Wojtek.

 Szpiglasowy

 Pięć Stawów

 Przedni Staw

Zawrat 

 Zawrat

Orla 

Świnica

The Tatra mountain range is one of the most spectacular in Poland. You can find here high, rocky summits, deep valleys, crystal clear lakes and amazing waterfalls. The mountain range is divided between Poland and Slovakia. In spite we have the minor part - it's really worth to visit it when You will head down south. The city that is on the feet of Tatra - Zakopane - is called a winter capital of Poland. Nevertheless it's always full of sunday tourist, quite expensive - worth seeing but not  worth staying here longer.